...czyli życie i przeżycia, refleksje i tym podobne...
RSS
wtorek, 07 kwietnia 2009

To mój wynik jednego z testów osobowości, jakie dla rozrywki wypełniałam :o) i muszę powiedzieć, że większość się zgadza :)

Zalety: Lubi dowodzić, organizować, umysł bardzo analityczny i precyzyjny, wymaga ciężkiej pracy od siebie i innych, ustawia poprzeczkę bardzo wysoko, lubi rozwiązywać problemy, podziwia siłę u innych, wykorzystuje życzliwą krytykę, szczery i konkretny, jest gotów na każdą sytuację.

Jako przywódca: Bierze odpowiedzialność na siebie, interesują go cele dalekosiężne, przestrzega zasad, mieści się w systemie, umie podejmować decyzje, twardy, uznaje priorytety spraw nadrzędnych i dotrzymuje terminów.

Jako członek zespołu: Tworzy podwaliny przyszłego sukcesu, przygotowuje plan logiczny i możliwy do zrealizowania, bierze na siebie ciężar wyjaśniania zagadnienia innym, pilnuje, by plan był w pełni realizowany, dzieli całość przedsięwzięcia na elementy.

W pracy: Pragnie się osobiście identyfikować z zadaniem, woli twardych kolegów i uporządkowane otoczenie, szuka zarówno wyzwania, jak i organizacji, pragnie, by rezultaty jego działań zostały docenione.

W domu i z przyjaciółmi: Organizuje zajęcia i wydarzenia rodzinne, łączy życie zawodowe z prywatnym, uwielbia współzawodnictwo, organizuje wypoczynek, od rodziny oczekuje poświęcenia i zaangażowania.

Komunikując się z innymi: Polega na swym szóstym zmyśle, w informacji szuka jej "struktury", lubi debatować nad sprawą, posiada naturalną jasność myśli i wypowiadania się, utalentowany, jeśli chodzi o głębszą analizę języka.

Podsumowanie: Stworzenie stadne - dość towarzyski, bystry, kontrolowana obiektywność, stanowczy, ale sprawiedliwy, pracowity i wydajny, logiczny, lekko i swobodne przekazuje swe myśli, poszukuje wyzwań, dobry strateg.

12:41, akrimeks
Link Komentarze (2) »
piątek, 27 marca 2009

Jasne promienie Słońca delikatnie dostały się do serca sadu,

przepiękne barwy skomponowały z zielenią roślin bez ładu.

To była moja arkadia życiowa,

przy której wszystko inne się chowa.

 

I miałam przed oczami całą kolorów gamę,

drzewa odgrywały dla mnie nibydramę,

na zefirku lekkim liście szumiały,

a ptaki z wysokości rozkosznie ćwierkały.

 

Wtem przeszedł mnie słodki dreszczyk,

gdy z nieba spadł ciepły letni deszczyk.

Poczułam się jak w zaczarowanym świecie

i otaczało mnie piękne boskie kwiecie,

a gdy nagle rozbrzmiało głośne dzwonów bicie

wiedziałam, że w tej chwili skończyło się moje życie...

09:18, akrimeks
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 marca 2009

Dostałam dzisiaj mały bukiet.

Choć taki sam jak inne,

a jednak zupełnie odmienny.

Anielski bukiet samotności...

Wiecznej samotności.

 

Samotności błądzącej w mej duszy,

samotności więzionej wewnątrz od lat.

Wyrzucić ją... Lecz jak?

 

Jedynym lekarstwem jest miłość.

Piękna bliskość serc,

oczy tryskające uczuciem,

wielkie małe słowa.

 

Od lat próbuje ją złapać,

przyciągnąć do siebie...

Lecz nie potrafię...

 

Patrzę znów na anielski bukiet

mej wiecznej samotności...

09:28, akrimeks
Link Komentarze (2) »
środa, 18 marca 2009

Chodź - zobaczymy co błyszczy w trawie.

To kwiat kolorowy spogląda ciekawie,

Znad pachnącej aksamitnej zieleni łąki,

Gdzie złocą się także mleczu pąki.

 

Chmury kremowe pełzną leniwie,

Słońce roztacza blask na tej niwie.

Dusza się cieszy, skacze z radości.

Oczy się cieszą na te wspaniałości.

 

Wiatr na świeżej trawy strunach gra,

W mych uszach szumi melodia ta.

Pachnące drzewa dają chłodny cień.

Mogę dziś powiedzieć - to był piekny sen.

14:12, akrimeks
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 marca 2009

Hmmm... jeszcze jakieś 3-4 lata temu byłam bardzo szczupła, może nawet za bardzo, bo moja rodzinka śmiała się ze mnie, że gdybym połknęła tic-taca to wyglądałabym jak w ciąży, że mogłabym się schować za trzonkiem od miotły i takie tam... Przy wzroście 1,68 m ważyłam 54 kg. Nie byłam żadną anorektyczką czy bulimiczką, po prostu tak "wyrosłam" w okresie dojrzewania.

Teraz muszę się odchudzać, bo ważę 20 kg więcej... Może nie jest to jakaś duża nadwaga, ale za to różnica w postrzeganiu siebie ogromna! Jest oczywiście kilka czynników, które spowodowały czy też przyczyniły się do takiego wzrostu wagi:

1. przede wszystkim mam to trochę w genach, moi najbliżsi nie należą do szkieletorów i wielu z nich jest też trochę przy kości (mówię głównie o dorosłych), genom też zawdzięczam budowę ciała (szerokie biodra i mały w porównaniu z nimi biust),

2. poza tym gdy wyjechałam na studia za bardzo sobie pozwalałam z jedzeniem, ponieważ w domu nie było słodyczy i przekąsek zbyt często, wykorzystałam "wolność"a teraz pokutuję,

3. dodatkowo tabletki antykoncepcyjne, które lekarka zapisała mi ze względu na silne bóle przed i w trakcie miesiączki (pomogły), też przyczyniły się bardzo do wzrostu wagi...

Kilka razy już próbowałam coś ze sobą zrobić, ale bez kogoś kto by mnie w tym wspierał było mi samej trudno, tym bardziej, że jestem leniuchem z natury (Narzeczeniec stwierdził, że mi nie pomoże, bo jemu się taka podobam). Coraz bardziej przejmowałam się rozmiarami ubrań, bo kiedyś nosiłam 36/38 a teraz to nawet 46! Płakałam, ale nic więcje z tym nie robiłam...

Dopiero teraz wizja mnie jako grubaśnej Panny Młodej sprawiła, że wzięłam się za siebie. Moja Siostra chodzi ze mną 2 razy w tygodniu na basen, a ja nie jem słodyczy i ograniczam kaloryczność posiłków i ich ilość. Ale bez obaw - nie zamierzam się głodzić, bo wiem że trzeba odchudzać się z rozumem.

Moja ciocia dała mi ksero swojej diety, którą przepisał jej dietetyk z powodu otyłości i chorego woreczka żółciowego, czy jakichś kamieni gdzieś w brzuchu (tego nie potrafię spamietać, bo zawsze mi się mylą wyrostki, kamienie i woreczki...). Dieta owa jest obliczona na 1100 kcal w 4 posiłkach, no i jest łatwo strawna. Na razie przyzwyczajam się do regularnego spożywania posiłków i pomału ograniczam ilość jedzenia. No i jestem dobrej myśli :) Muszę jeszcze tylko poważyć podstawowe produkty (bo w tej diecie są ograniczenia wagowe co do ilości zjadanych produktów) i zacznam stosować tą dietę. Oby z widocznymi efektami... 

12:03, akrimeks
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 marca 2009
...to co było w krótkim opisie jest w tytule, a to co w tytule jest w opisie :) Ale obiecuję, że na razie więcej zmian nie będzie :)
21:22, akrimeks
Link Dodaj komentarz »

Są to przemyślenia z autobusu, bo tam w drodze do i ze szkoły jakoś mi się dobrze myśli.

Otóż doszłam do wniosku, że rzeczywiście (przyp.aut.: przeczytałam gdzieś w necie, że od ok. 50 lat obserwuje się wyższą niepłodność, co jest spowodowane głównie ciągłym pogarszaniem się jakości nasienia u mężczyzn oraz powolnym zanikaniem chromosomu Y) jest coś mało facetów dookoła...

Jeszcze u mnie na uniwerku to rozumiem, bo pedagogika jest raczej preferowana przez kobiety, ale żeby w długim autobusie (takim łamanym) było tylko kilku facetów i mnóóóóóstwo kobiet? Być może mężczyźni wolą po prostu jeździć samochodami, no ale bez przesady! Żeby chociaż na jednego kolesia przypadało 2-3 kobiety to bym może nic nie mówiła, ale jak jest ok. 8 na jednego to obawiam się, że niedługo seksmisja może zaistnieć w realnym w świecie i nie w tak optymistycznej wersji jak w filmie...

W zasadzie to wiem, że mężczyźni w końcu wyginą (a wraz z nimi gatunek ludzki => chyba że kobiety znajdą sposób rozmnażania bez udziału facetów...). Pozostaje tylko mieć nadzieję, że: 1.  albo to wszystko bujda na resorach,      2. albo jeśli to prawda - naukowcy znajdą sposób na odwrócenie tego procesu 3. albo skoro niby to ma być za 125 tys. lat to ani my, ani nasze dzieci i wnuki do tego nie dożyją...  

I jeszcze dla łaknących więcej na ten temat:

http://www.dziennik.pl/nauka/article86939/Mezczyzn_czeka_zaglada.html

http://www.dziennik.pl/kultura/ksiazki/article104126/Plemniki_w_niebezpieczenstwie.html

12:56, akrimeks
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 marca 2009
Powiedz samochód po angielsku od tyłu...
16:48, akrimeks
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 09 marca 2009

...bo taki ślub to nie jest prosta sprawa. Wszystko trzeba kilka razy przemyśleć, przekalkulować, przeanalizować i dopiero można zacząć działać...

Wszyscy wiedzą, że do mojego ślubu jeszcze jest bardzo daleko i ja też to wiem, ale wydaje mi się, że tylko ja zdaję sobie sprawę z tego, że w Polsce istnieje obecnie coś takiego jak "ślubny boom" i o wszystkich rezerwacjach trzeba już teraz pomyśleć, a finalizować je dopiero za rok, no ale "zaklepać" sobie trzeba już teraz...

A przez ichnią ignorancję w tej kwestii wszystko jest na mojej biednej roztrzepanej głowie, która i bez tego nie może się ze wszytskimi codziennymi sprawami połapać i jest zakręcona...

No ale skoro chcę mieć "ślub marzeń" to muszę zakasać frotki na głowie i zrobić to co trzeba... Ksiądz już zaklepany, sala też. Teraz jestem w fazie foto-video i oprawy muzycznej... Tylko dlaczego to jest tak pieróńsko drogie!!! A skąd weźmiemy pieniądze to nawet nie chcę myśleć, bo chyba nas czeka kurde kredyt jakiś czy co... Mówię Wam ludzie => masakra.

A potem się dziwić, że ludzie wyjeżdźają z Polski - bo po co mają tu siedzieć, skoro nawet naskromny ślub trzeba od banku porzyczać? A o stabilizacji w postaci domu czy mieszkania to można tylko i wyłącznie pomarzyć... I spłacać kradyt do końca życia..

Wiem, że to brzmi jakbym była na skraju depresji, a przynajmniej pod wpływem ogromnego pesymizmu, ale powiem Wam jedno => I TAK BĘDĘ MIAŁA ŚLUB MOICH MARZEŃ!!! :) Na razie mówię sobie, że jakoś to będzie i szukam oszczędności gdzie się tylko da:

-  na sukienkę planuję wydać "tylko" 500 zł (wypożyczyć albo znaleźć tanią np. z wyprzedaży zeszłorocznych kolekcji),

-  zespołu szukam do 1700 zł (poszukam też tańszych, ale oczywiście takich, którzy potrafią śpiewać),

-  foto-video też maksymalnie do tej kwoty (choć nie przeczę, że za mniej bym wolała - sprawdzam ich po przykładowych zdjęciach z pleneru, bo moim zdaniem najwięcej mówią o umiejętnościach fotografów),

-  ustroić salę, kościół i samochód planuję sama, czyli będą tu koszty tylko materiałów do tego potrzebnych,

no a oprócz tego i łącznie z tym staram się załatwiać też "po znajomości", w ramach redukcji kosztów... I zobaczymy jak to będzie, może przycinając wydatki tu i tam jakoś się uda ograniczyć koszty i zebrać potrzebną sumę :)

Zobaczymy...

 

17:47, akrimeks
Link Komentarze (5) »
środa, 04 marca 2009
Skoro mam dwa blogasy to w obu muszę podzielić się tą radosną nowiną: za półtora roku wychodzę za mąż!!! xD Jestem nieziemsko szczęśliwa. Suwaczek który jest w tytule tej notatki mam na pulpicie, bo mi się bardziej podoba, a ten z boku jest taki a nie inny, bo ładniejszych w wersji mini nie znalazłam... Teraz chyba nic tu nie będę pisać, żeby ten ładniejszy był widoczny... ;)
19:13, akrimeks
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4
o2u.pl - 
darmowe liczniki